Spotkanie rozpoczęło się od ataków gospodarzy, którzy tylko w pierwszym kwadransie gry stworzyli sobie aż cztery sytuacje, po których mogli pokusić się o strzelenie gola. Niestety w decydujących momentach brakowało zdecydowania i skuteczności. Najbliżej szczęścia był w 12 minucie Wojciech Łobodziński, ale jego uderzenie z narożnika pola karnego obronił Pilarz. Wcześniej na bramkę dwukrotnie strzelał Łukasz Piszczek, lecz dwukrotnie przeniósł piłkę nad poprzeczką odrzańskiej bramki. Swoją szansę miał także Michał Chałbiński, ale ten w decydującym momencie przegrał w polu karnym Odry starcie z Kowalczykiem.
Wodzisławianie pierwszą sytuację bramkową wypracowali sobie w 15 minucie. Bardzo dobrze dysponowany tego dnia Jan Woś z łatwością ograł na prawej stronie boiska przeciętnie spisującego się Grzybowskiego i mocnym uderzeniem posłał piłkę w pole karne Zagłębia. Tam na ?piątym? metrze piłkę głową wybijał Michał Stasiak, czynił to jednak tak niefortunnie, że ta spadła wprost na głowę pozostawionego bez opieki Radzewicza. Pomocnik gości zdecydował się na strzał głową, który bezbłędnie wyłapał Michal Vaclavik. Na marginesie, to właśnie on w tej rundzie będzie numerem ?1? w lubińskiej bramce (
Tutaj więcej na ten temat..).
Cztery minuty później Michał Chałbiński wywalczył piłkę na środku boiska. Najskuteczniejszy zawodnik Zagłębia odegrał ją do Szczypkowskiego, ten do Iwańskiego a ten z powrotem w pole karne do podążającego za akcją Chałbińskiego. Lubiński snajper odważnie wbiegł pomiędzy dwóch obrońców Odry i przytomnym lobem skierował piłkę do bramki.
Po stracie gola goście szukali okazji do odrobienia strat. Szczególnie aktywny był na prawej stronie boiska Jan Woś, którego nie potrafił powstrzymać Grzybowski. Duzó biegał również Radzewicz, ale im bliżej pola karnego tym gorzej radził sobie z panowaniem nad piłką. Szansę na doprowadzenie do wyrównania jeszcze przed przerwą miał Malinowski, który w 30 minucie potężnym strzałem z 25 metrów starał się zaskoczyć Vaclavika, jednak bez efektu.
Najbliżej wyrównania wodzisławianie byli w 39 minucie a bramkę mógł zobyć wówczas... obrońca Zagłębia Manuel Arboleda. Po dośrodkowaniu z lewej strony Radzewicza, Kolumbijczyk stojąc pięć metrów od bramki tak wybijał piłkę, że ta trafiła w stojącego na linii bramkowej Vaclavika i wyszła w pole.
Po zmianie stron do jeszcze odważniejszych ataków ruszyli goście, którzy w pierwszych dziesięciu minutach drugiej odsłony meczu zamknęli lubinian na własnej połowie. W tym czasie stworzyli sobie dwie świetne sytuacje do zdobycia gola. Jako pierwszy gola mógł zdobyć Muszalik, który egzekwując rzut wolny mocno wstrzelił piłkę w pole karne Zagłębia. Tam defensorzy gospodarzy interweniowali tak niefortunnie, że piłka trafiła w słupek bramki Vaclavika. Swoją szansę miał także Stanisław Wróbel, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzałem głową starał się zaskoczyć lubińskiego bramkarza, ale będąc w dobrej sytuacji nie trafił w bramkę.
Na akcje podopiecznych Jacka Zielińskiego lubinianie odpowiedzieli szybkim kontratakiem, po którym w sytuacji sam na sam z Pilarzem znalazł się Chałbiński. Górą w tym pojedynku okazał się bramkarz Odry, który instynktownie nogą zdołał odbić uderzenie Chałbińskiego. Po tej sytuacji sporo pretensji do pomocnika Zagłębia mieli Piszczek oraz Rui Miguel, którzy będąc w lepszej sytuacji niż Chałbiński oczekiwali podania.
Do końca meczu obie drużyny starały się zmienić jeszcze wynik meczu, ale żadnej z nich się to nie udało i spotkanie zakończyło się skromnym zwycięstwem gospodarzy.
Przeczytaj wypowiedź Jacka Zielińskiego...Przeczytaj wypowiedź Czesława Michniewicza...